czwartek, 20 kwietnia 2017

Nestle, Aero hot choc

Wstęp miał być kompletnie inny. Wpływ na zmianę miały ostatnie wydarzenia z życia, ale to nieważne. Nie będę zagłębiając się w szczegóły - przynudzać. Pewne jest jedno - jedzenie rozumie (adekwatnie do bloga), a czekolada niewątpliwie poprawia nastrój. Nieważne w jakiej postaci. 
Toteż, kupując babci prezent na urodziny, pośród wielu rzeczy na stoiskach w markecie, gdzie często leżą byle jak porozrzucane rozmaitości (a gdzie i co leży nie wiedzą nawet pracownicy), znalazłam bezbłędnie wpisującą się wtedy porę roku (w sumie na teraz też się nadaje - resztki śniegu wciąż ozdabiają ziemię) czekoladę do picia. Kto nie lubi czasem wypić sobie kubka gorącej, płynnej czekolady czy co najmniej kakao? Najlepiej z przyprawami korzennymi...



Kilka lat wstecz tata przywiózł mi z Niemiec czekoladę do picia w puszcze, która m.in. ze względu na wysoką zawartość kakao smakowała nieziemsko. Nie muszę chyba wspominać, że podobnej jakości oczekiwałam od Aero. Tym bardziej ze względu na dobre wspomnienia z mini czekoladami (znaczy w postaci batonów) z miejscowego sklepu, kiedy jeszcze chodziłam do podstawówki. Tak na marginesie, czy ktoś wie gdzie one się podziały? Być może swego rodzaju retrospekcja zachęciła mnie do zabrania ze sobą brązowej puszki ze zdjęciem zachęcającego do wypicia napoju z kuszącą, mleczną pianką i bąbelkami.



Tuż po odkręceniu wieczka ulotnił się zapach słodziutkiego proszku kakaowego. Po nabraniu na łyżeczkę okazało się, że jest bardzo sypki, drobny i znaczniej puszysty (o ile to słowo można odnieść w określeniu do powyższego produktu) niż myślałam. Widać w nim było gołym okiem kryształki cukru wśród jasno-brązowego proszku. Szczerze mówiąc, nie spodobało mi się to. Dlaczego po prostu nie użyli pudru czy też nie zmielono tzw. białej śmierci?

Napój można było przygotować na dwa sposoby różniące się płynem do zalania. Pierwszy kubek zrobiłam z wodą. Eksperyment posiadał nawet burą piankę na wierzchu. Ta dała się poznać jako lekka i słodka chmurka z licznymi oczkami. Natomiast gęstość przedstawiła się jako gęstość typowego, chociażby, soku. Ale czego oczekiwać od ody połączonej z czekoladowym proszkiem?

Niewątpliwie lepsza była czekolada zrobiona z gorącym mlekiem.
Pianka na tafli niezaprzeczalnie dorównywała swojej poprzedniczce zarówno grubością jak i łagodnością. Sama czekolada była nieznacznie gęstsza, lecz w smaku wyraźniejsza, wyraźniej czekoladowa. Taka płynna wersja tabliczki zamkniętej w napoju.



Górnolotnej jakości trudno oczekiwać od zawartości pudełka. Kilkanaście złotych może nie wyrzucone w błoto, ale na pewno nie najlepiej wydane. Fantastycznym elementem była tworząca się na wierzchu pianka, której (stety bądź niestety) puszysta warstwa dodawała charakteru. Dlatego też najlepiej poradzić sobie z nią, a następnie przystąpić do pozostałej części. A to ostatnie zdanie mogłoby równie dobrze odnieść do (przygotowań do) matury. Eh, dwa tygodnie. Potrzebuję odpoczynku i czekolady. Najlepiej gorzkiej. Ta wyżej powinna mieć mniejsza ilość cukru proporcjonalnie do zawartości kakao. Wtedy byłaby znakomita. 

Skład i wartości:

Znalezione: Biedronka
Cena: 11-14 zł
Ocena: 
4/6 - wersja z wodą
5/6 - wersja z mlekiem

17 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa jak smakuje i czy byłaby dla mnie odpowiednia :) Chętnie sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie kupuję takich mieszanek, ale ciekawi mnie smak. Dla mnie takie produkty zawsze są trochę za słodkie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz poszukać czekolady z większą ilością kakao.

      Usuń
  3. Bardzo lubię kakao na mleku :) Ja raczej kupuję wyłącznie kakao naturalne, które zresztą używam do ciasta.

    Pozdrawiam,
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno nie miałam produktu tego typu:) najczęściej pijam herbatę.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie próbowałam, ale zachęcająco wygląda <3

    OdpowiedzUsuń
  6. dawno nie piłam takich rzeczy, ale ja osobiście uwielbiam taką gęstą czekoladę, że łycha stoi:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gorącej czekolady w takiej wersji jeszcze nie piłam. Ciekawy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O tak, zdecydowanie jedzenie poprawia humor, a picie czekolady lub kakao niewątpliwie również. Przynajmniej mi. ;) Tej czekolady nie znałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie pewnie byłaby za słodka, ale czuję że mimo wszystko by mi smakowała. Zwłaszcza teraz, kiedy mam "fazę" na cukier chętnie bym wypiła taką z mleczkiem kokosowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smak czekolady z mleczkiem kokosowym bardzo się różni od zwykłej?

      Usuń
  10. ale mi smaka narobiłaś, z chęcią bym wypiła teraz :)
    http://czynnikipierwsze.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie przepadam za płynna czekoladą, ale ta nawet fajnie wygląda :D Chętnie dodałabym proszek do jaglanki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie piję takich gorących czekolad, choć kiedyś uwielbiałam - tylko z mlekiem (kakao z wodą to okrutne wspomnienie, kiedy tata zrobił je mnie i bratu, jak pojechaliśmy na ferie na Mazury - a fe xD). Pianka jest dużym atutem (uwielbiałam ją w kawie Jacobs z Milką <3).

    Powodzenia na maturze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też źle wspominam kakao na samej wodzie - co innego z mlekiem.
      O tak, ta kawa jest naprawdę dobra, ale bardzo słodka.

      Usuń
  13. narobiłaś mi chętki na taki drink :D dawno nie piłam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż nabrałyśmy ochoty na ciepłe kakao :D Jej ale to drogie! :P

    OdpowiedzUsuń

Jeśli Ci się podobają przepisy - skomentuj. Bądź na bieżąco - obserwując bloga!
Spam jest ignorowany i usuwany.

Luximo Premium, czekolada mleczna z orzechami pistacjowymi i karmelizowanymi orzechami laskowymi

Ten moment, kiedy przechodzisz obok "koszy" (bo jak nazwać te ciągnące się przez pół sklepu nieregały?) i jeden blisko kasy jest...