poniedziałek, 22 maja 2017

Muller, Mix Pistacja

Nigdy nie liczyłam i jakoś nie mam w planach policzenia ilości produktów Mullera zrecenzowanych na tym blogu, a wprawie trzystu postach jest ich rzeczywiście sporo. To nie tylko przez moją słabość do niemieckiego producenta, ale również ze względu na nowości. Żadną tajemnica nie jest fakt, iż uwielbiam próbować wszelakich, nowych produktów (szczególnie słodyczy, wiadomo). Jeszcze większą uwagę zwracam na wyszukane smaki czy też ulubione. (Nie)wszechobecne orzechy  można by interpretować na wiele sposobów (ah, jakże zaleciało językiem polskim). Powinnam wspomnieć o drugim smaku z ,,zestawu", bowiem obok włoskich pistacji na półeczce stał sobie jogurt z pomarańczowymi z czekoladowymi płatkami (albo jakoś podobnie). Nie wzięłam go, ponieważ taki, choć z innym wyglądem, jadłam. Do tego stwierdziłam, ze upoluję go później.



piątek, 19 maja 2017

Muller, de Luxe Creme au Chocolat: pistacja, orzech laskowy

Muller mnie wciąż zaskakuje nowościami.
Oprócz Mullermilch'ów czy jogurtów z serii Mix wchodzą na rynek inne produkty mleczne. Mam tu oczywiście na myśli nowe czekoladowe desery, które według niektórych internetowych źródeł mają trzy różne smaki - pistacja, orzech laskowy oraz podwójnie czekoladowy. Bazą dla nich wszystkich jest bez wątpienia czekoladowy krem. Akurat miałam ochotę na coś takiego bez żelatyny, a trzeba wiedzieć, że to wegetariańskie wersje.

Pistacja



wtorek, 16 maja 2017

Schogetten Cookies&Peanut Butter

Zdaje się, że dla wszystkich miłośników masła orzechowego słodycze z nim są najlepsze. Nic bardziej mylnego, a przynajmniej w znanych mi przypadkach. To jeden z największych atutów masła orzechowego - praktycznie do wszystkiego pasuje, a większość tychże produktów wywołuje coś więcej niż małe, pozytywne odczucia. Chyba nic dodawać nie muszę, także przejdźmy do właściwej recenzji. Tym bardziej, że nie mam nic konkretnego do dodania we wstępie.



sobota, 13 maja 2017

Vitasia, Tassi Lemon & Green Tea

Ostatnio przedstawiłam Wam jogurt od naszego (nie)dobrego sąsiada, tudzież niemiecki, więc dziś czas na coś bardziej odległego. 
Coś z dalekiego wschodu, a przynajmniej starającego się przypominać taki oto produkt. Zwracając uwagę na poszczególne kraje można wyróżnić różne rodzaje gatunku ze względu np. na konsystencję. Czy wiedzieliście, że w Polsce naprawdę ciężko kupić najprawdziwszy jogurt grecki? Za to jogurty typu greckiego są praktycznie wszędzie.



środa, 10 maja 2017

Schogetten Cookies&nut

W sumie zapomniałam o tej czekoladzie. Kilka notatek na przyszłość czekało już tutaj w wersjach roboczych, a zdjęcia tej czekolady schowane były w folderze ,,Recenzje" na pulpicie. Znalazłam je dopiero wczoraj, kiedy to wróciłam do uzupełniania postów za zaległymi opisami. Ileż można czekać? W nieskończoność? Bądź co bądź myślałam, ze ta wersja Schogetten jest niedostępna w Polsce. Z drugiej strony... czemu miałaby być niedostępna? Tylko i wyłącznie dlatego, że nie udało mi się jej kupić podczas zakupu pozostałych wariantów z z tej edycji? W końcu na nią wpadłam i to całkiem przez przypadek. Decyzja była spontaniczna, ale wewnętrzne (w sumie na czas pisania tego również zewnętrzne) dziecko będące w sklepie z mamą, oczywiście, musiało wrzucić ją do koszyka.



piątek, 5 maja 2017

Muller, Riso -30%: wiśnia, cynamon

Nowe Riso od Mullera? Już pędzę!
Zaraz, zaraz... A co to jest? Deser posiadający mniejszą kaloryczność? Najpierw doszła do mnie informacja, że były widziane w Carrefourze. Cóż, nawet nie jestem pewna gdzie znajduje się najbliższy nie będący ,,Expressem". Zostało mi czekanie aż pojawią się gdzieś bliżej. I bum, zawitały do supermarketu znajdującego się jakiś kilometr od szkoły. To znaczy... wtedy tego nie wiedziałam. Skrótem pisząc, wszystko dzięki szpinakowi, M. oraz I. Pizza, żelki i te sprawy, a w lodówce trzy białe nowości prosto z Niemiec. Jeszcze mniej zapychające (jakby ryż na mleku od tej firmy w ogóle był zapychający). Lubię jeść, co z resztą poniekąd widać po tym blogu. Nie mogłam więc przepuścić takiej okazji. Do tego taka porcja znakomita na małą przekąskę albo jako dodatek. Gorzej jeśli by zawiodła. W końcu mniejsza zawartość cukru do czegoś zobowiązuje. A co jeśli jest tam tylko laktoza (cukier mleczny, tak dla niewiedzących)?



środa, 3 maja 2017

Colian, Goplana Jeżyki

Czekolady na podstawie ciastek (poniższa) i wafelków Grześków (chodzi o drugi wariant tutejszej Goplany) są (nie)nowe, co znaczy, że pojawiły się w okolicach września czy października minionego roku. Z początku pomyślałam, ze może by warto spróbować, ale z czasem wyleciało mi to z głowy. Tak minął miesiąc, bądź dwa, a małe postanowienie trwało wegetując sobie z moim życiem. Dopiero jednego popołudnia po dodatkowej godzinie zajrzałam do marketu w celu zrobienia zakupów, wiadomo. Przypadkiem przy kasie zobaczyłam niżej ukazaną tabliczkę, która tylko czekała, aby potencjalni klienci wzięli ją ze sobą do domu w reklamówce. Taki niezamierzony dodatek do podstawowych zakupów.


poniedziałek, 1 maja 2017

Mondelez, Prince Polo XXL kokosowe

Tego jegomościa poznałam we wakacje spotykając się z nim po raz pierwszy jednego, letniego wieczora. Jego istnienie dobiegło kresu, kiedy wzięła mnie ochota na równocześnie coś kokosowego i czekoladowego, najlepiej w deserowym odpowiedniku. ,,Cieszmy się z tego, co mamy. ~ Ktoś, kiedyś powiedział. 
Cóż, mleczna czekolada w dobrej jakości zła nie jest. Zaprzeczyć nie można.



niedziela, 30 kwietnia 2017

Colian, Jeżyki Peanut

Nowe, orzechowe  z małym zamieszaniem. Już wyjaśniam o co mi chodzi.
Ktoś rzucił hasło o wkroczeniu na rynek nowych ciastek, czyli najeżonych bakaliami z masłem orzechowym. Już co niektórzy wyobrażali sobie niebiańską rozkosz pochodząca od PB, a tu wielka niespodzianka. Peanut owszem, ale Butter nie. 
Dobrze, że lubię orzechy.



czwartek, 27 kwietnia 2017

Schogetten Chocolate Muffin

Ten moment, kiedy chcesz opublikować recenzję, a okazuje się, że ta jako jedyna nie jest jeszcze napisana. Co z tego, iż minęły od tego czasu dwie pory roku (niecałe, ale jednak)? Tyle postów nazbierało się od końca lata... Wiele wciąż nie ujrzało światła dziennego. No, cóż. Życie.
Postaram się jak najlepiej odtworzyć moje wrażenia z pierwszego spotkania z tą czekoladą.