sobota, 14 października 2017

Mondelez, Milka Wafelini

Czy ktos pamięta jeszcze wafle spod znaku fioletowej krowy (bodajże orzechowe i białe, kokosowe), które były dostępne na półkach polskich sklepów? Moja pamięć nie do końca sięga do tych czasów (nawet nie pokazały się moim oczom) w związku z czym nie miałam żadnej okazji, ani powodu do ich spróbowania. Ku mojemu (i innych) zadowoleniu wróciły w dwóch wariatach  - bez konkretnej nazwy przekładane białym kremem i Chokomax. Szkoda tylko, ze kokosowa nie pojawiła się wraz z nimi, bo zapewne wiodła by prym wśród milkowych wafelków. Przynajmniej doczekałam się zakupu ich na sztuki, bo w Tesco ukazały się po raz pierwszy w opakowaniach zawierających kilkanaście albo nawet więcej sztuk. To byłby opłacalny zakup głównie dla małych sklepików.


środa, 11 października 2017

Mondelez, Milka with Caramel crispearls waves

Sklepy spod znaku rodziny płazów kiedyś (albo wciąż) lubią wprowadzać limitowane edycje czekolad Milka. Przez ich progi tyle smaków już się przewinęło, że wręcz nie sposób spamiętać wszystkich. I to uwielbiam w tym sklepie, bo mogę sobie zapodać najnowsze słodycze występujące poza krajem jedynie tam. Fioletowa krowa niejednokrotnie się tam przewijała i nie wiem czy seria waves do nich należy. Co więcej, nie widziałam ich w innych punktach sprzedaży. Po za tym, oprócz poniższej wersji karmelowej dostać można opcje z kawałkami ciasteczek w formie przedstawionych na opakowaniu małych kulek.



niedziela, 8 października 2017

Nestlé, Lion Black White

Lwy.
Zwierzęta, które wiedza czego chcą. Polują, są od siebie praktycznie niezależne. Groźne, niebezpieczne i budzące ludzką ciekawość. Najlepiej im się żyje na wolności pośród łąk i drzew w (naj)cieplejszym klimacie do jakiego są przystosowane od zawsze.  Potężne i silne, dzikie koty. Niebezpieczne dla człowieka. Sytuacja wymagająca spotkanie oko w oko wymaga wielkiej odwagi i niekiedy poświęcenia. Dlatego wielu spośród społeczeństwa woli stawić czoło angielskiemu odpowiednikowi (w nazwie) na zaspokojenie głodu chęci na coś bardzo słodkiego. Trzy czy cztery lata temu skusiłam się na niego, ale całego zjeść nie dałam rady. Przesłodziło mnie... To wspomnienie jednak nie wygrało z chęcią przetestowania nowego smaku.



czwartek, 5 października 2017

Muller, Mix Butter Biscuits

Na pewne forum wrzuciłam we wakacje zdjęcie wtedy jeszcze nowych jogurtów niemieckiego producenta, ponieważ znalazłam ich dwa warianty (jeden z czerwoną, drugi z niebieską etykietą) w Piotrze i Pawle. Tamtego dnia nie było mi po drodze ich kupić ze względu na daleką odległość od domu i wysoką temperaturę, dlatego też nie zainteresowały mnie szczególnie (doszła jeszcze cena 2 zł wzwyż za sztukę). Jakiś, niedługi czas temu przechodząc obok miejsca z przecenionymi produktami w lodówce, natknęłam się na nie ponownie. Tak właściwie tylko na poniższy wariant, którego tym razem postanowiłam zabrać ze sobą do domu i tam bez pośpiechu w cieple zjeść.


środa, 4 października 2017

Bagietki nadziane klopsikami w sosie


Dziś mam dla Was dla odmiany przepis. W końcu blog  założyłam w tym celu, aby dzielić się przepisami. Z ochoty namięso mielone i przygotowanie czegoś niebanalnego na jesienny, szybki obiad powstały nadziewane bagietki. Pieczywo to niezastąpienie kojarzone jest z Francją, ale można je jeść nie tylko na początek dnia i jako bułki. Zamieniłam je w... łodzie (bo są raczej za duże na nazwanie ich łódeczkami)!

Skłądniki:
1,5-2 bagietki
500 g mięsa mielonego
1 cebula
pół pora
3 ząbki czosnku
1/2 kuli mozzarelli
przyprawy

Cebule obrać i posiekać na drobną kostkę, a pora po umyciu przekroić wzdłuż połowy - pokroić. Czosnek obrać ze skórki oraz przecisnąć przez praskę. Wszystkie warzywa wrzucić do miski z mięsem, z którym je następnie dokładnie wymieszać. Doprawić do smaku ulubionymi przyprawami (ja użyłam kminku, curry, papryki słodkiej, soli i pieprzu). Z masy uformować małe pulpeciki (najlepiej mokrymi rękami - łatwiej je wtedy przygotować), wrzucić do wrzącej wody i gotować przez ok. 10 minut. W bułkach wykroić od góry nożem środek, wyjąć go, a gotowe kulki ułożyć w tak przygotowane miejsce. Mozzarellę pokroić albo zetrzeć na tarce (w zalezności od preferencji) na nadzienie (najlepiej po ,,kąpieli" w sosie).

Sos:
sos jasny uniwersalny Łowicz
przecier pomidorowy
natka pietruszki
sól
pieprz
majeranek

Sos jasny Łowicz wymieszać z przecierem pomidorowym i przyprawami w miseczce. Polać nim pulpeciki. Tak przygotowane bagietki włożyć na 5 minut do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec przez pięć minut. Dla dekoracji posypać natką pietruszki. Najsmaczniejsze są na ciepło.




sobota, 30 września 2017

Jogurty: Daim i Oreo

Pamiętacie, kiedy Nestlé wydało swoje jogurty z płatkami Chocapic czy mini batonikami KitKat? Tutaj możecie o nich przeczytać jeśli do tej pory tego nie zrobiliście albo przypomnieć sobie ich recenzję. 2 lata po nich, czyli minionego lata, swoje miejsce na półkach znalazły cukierki i ciastka pod postacią nabiału zastępując poprzedników. Pokazały mi się znikąd w dużej, marketowej lodówce, tak zupełnie niespodziewanie. Karmelowego nieco się obawiałam, jednak na wstępie nic zdradzać nie będę.


wtorek, 26 września 2017

Purella, Superfood Raw Bar

Tego batona wcale nie miałam w planach kupować. Nieproszony skoczył mi do koszyka podczas ,,szybkiego skoku" do drogerii. Zdanie to przekreśliłam z dwóch powodów: po pierwsze sama po niego sięgnęłam w korzystniejszej cenie z myślą o mamie, a po drugie błyskawicznie potrzebowałam rozmienić pieniądze.Cel został osiągnięty z zamierzonym skutkiem dopiero po wizycie w kilku miejscach, także trochę się ubiegałam. Ubiegłam, zmęczyłam i zostałam odmłodzona  przez uprzejme kobiety o  więcej lat niż zazwyczaj. Jedzenie takich produktów może mi zapewni wymarzoną w dzieciństwie długowieczność. Żartuję (jakby ktoś nie załapał), lecz nieco zdrowia doda.



niedziela, 24 września 2017

Zielona Budka, Milka Brownie & Berry

Jestem ciekawa czy w chwili publikacji tego posta będzie upał nie do wytrzymania. Dziękować Bogu, że na razie takich nie ma. Z czasem się pojawią, ale wakacje trwają dopiero od tygodnia. Zresztą nie chcę myśleć o (za) szybko mijającym czasie. To dobijające. W każdym bądź razie idealne na wysokie temperatury są zimne napoje i lody. Co prawda wolę zjadać kalorie niż je wypijać, ale nie zawsze jest to wykonalne. Tym bardziej, że co do niektórych soków, mlek smakowych czy innego rodzaju picia mam słabość. Nie mam sensu odmawiać sobie przyjemności płynącej z tego, co się lubi. Nieważne czy chodzi o produkty spożywcze. 

czwartek, 21 września 2017

Algida, Magnum: Double Raspberry, 70% cocoa, Double Raspberry

Jak pisze tą recenzję to jest siódma rano z paroma minutami...Niestety, mój mózg postanowił wybudzić mnie w środku nocy nie tylko za potrzebą. Bezsenność znów mnie lubi. Oddam ją za darmo gdyby ktoś chciał. W sam raz na jesień, jeszcze dodatkowo depresji brakuje. Cóż, ostatnie dni lata zobowiązują. Zobowiązują także do jedzenia lodów, chociaż może lepiej z nich zrezygnować patrząc na pogodę i jej humorki. Niewątpliwie jednak pomagają na ból gardła w takich okresach. Mówiąc ogólnikowo, oczywiście. W sumie jednego z nich wykorzystałam do tego celu, co przyniosło zamierzony skutek. Natomiast malinę ktoś niepostrzeżenie zjadł zanim ja zdążyłam to zrobić, więc trzeba było go kupić raz jeszcze.


poniedziałek, 18 września 2017

Zott, Belriso Summer Coconut

Nie ma to jak recenzować ryż na mleku po zjedzeniu innego ryżu na mleku. Domowego.
Wakacje dobiegają końca (przynajmniej moje, w końcu mamy połowę września), a ja nadal nie napisałam o zjedzonych lodach. Cóż, tak już bywa, że niektóre recenzje pojawiają się z opóźnieniem. To brak czasu, jego niedostatek, to znów kolejka opisanych produktów czekająca na opublikowanie. Szczerze napiszę, tak właściwie zdradzę, że wkrótce ujrzycie na tym blogu słodycze z zagranicy. W zasadzie będziecie mieli okazję przeczytania o kilku pozycjach z dwóch niesąsiadujących ze sobą krajów. Nic więcej w tej chwili nie zdradzę, sami się przekonacie (jeśli będziecie chcieli). Myślałam o pewnych zmianach, ale na to przyjdzie jeszcze czas. Mam kilka rozkmin dotyczącej ów adresu internetowego (i nie chodzi w gruncie rzeczy o nazwę). Dobra, wystarczy. Czas na deser od zachodniego kraju obok, który wciąż jest dostępny w sprzedaży (bodajże - powinien).


sobota, 16 września 2017

Ritter Sport Honig & Crisp, Johannisbeer Streusel

Wiosna, wiosna, wiosna, ah to Ty... Nie, nie Ty. Tylko piosenkę zanuciłam.
Nadchodzi jesień, choć dzisiaj za oknem mamy słonecznie zapowiadającą się pogodę. I to mi się podoba, aż chce się żyć. Świat w pewnym stopniu o każdej porze roku budzi się na nowo otwierając kolejny rozdział opowieści zwanej życiem. Takie firmy jak niemiecka Ritter Sport zaskakują fanów nowymi smakami każdego sezonu oprócz jesieni. Czy ktoś kiedykolwiek widział edycję na czas szybko zachodzącego słońca, spadających liści i coraz zimniejszych dni? Nie sądzę, ale człowiek jest nieomylny (Nikt nie jest nieomylny - jak to powiedział Gucio z popularnej, dziecięcej dobranocki). Dzisiaj więc przychodzę do Was z nie najnowszymi, wciąż gdzieś dostępnymi specjalnościami wiosny (dosłownie tłumacząc napis z niemieckiego).