sobota, 22 kwietnia 2017

Schogetten Cookies&Berry

Ta czekolada kusiła mnie od dłuższego czasu tuż po tym jak pojawiła się na rynku z siostrą Cookies&Peanut Butter. Znowu nie było ich w sklepach pobliskich miejscowości, co tylko bardziej wzbudzało moją ciekawość. Poleciłam ich zakup wujkowi, który również nie odnazlazł ani jednej z (a do listy doszło dodatkowo kilka RS) spośród moich must have. Kilka tygodni temu, ciekawszy wariant znalazłam przy okazji zakupów zaglądając po drodze do sklepu mającego zwykle szeroki asortyment nowości. Intuicja nie zawiodła mnie po raz kolejny. Obok kilku tradycyjnych, tudzież starych smaków, odnalazłam dwa najbardziej poszukiwane od kilku miesięcy limitowane edycje. Ulga i zadowolenie towarzyszyły mi przez jakiś czas.


czwartek, 20 kwietnia 2017

Nestle, Aero hot choc

Wstęp miał być kompletnie inny. Wpływ na zmianę miały ostatnie wydarzenia z życia, ale to nieważne. Nie będę zagłębiając się w szczegóły - przynudzać. Pewne jest jedno - jedzenie rozumie (adekwatnie do bloga), a czekolada niewątpliwie poprawia nastrój. Nieważne w jakiej postaci. 
Toteż, kupując babci prezent na urodziny, pośród wielu rzeczy na stoiskach w markecie, gdzie często leżą byle jak porozrzucane rozmaitości (a gdzie i co leży nie wiedzą nawet pracownicy), znalazłam bezbłędnie wpisującą się wtedy porę roku (w sumie na teraz też się nadaje - resztki śniegu wciąż ozdabiają ziemię) czekoladę do picia. Kto nie lubi czasem wypić sobie kubka gorącej, płynnej czekolady czy co najmniej kakao? Najlepiej z przyprawami korzennymi...



czwartek, 30 marca 2017

Mondelez, Milka Senstaions Choco Inside

Imieniny przysługują każdemu.
To nie takie święto jak urodziny (chociaż z osiągnięciem 18 roku życia (ewentualnie na niedługo przed nim) już się tak nie obchodzi, świętuje ich).
Mały mały prezent ode mnie dla taty. W sumie nie wiem czemu wspomniałam o imieninach, skoro kupiłam mu je na urodziny. 
Whatever.



niedziela, 19 marca 2017

Piątnica, Jogurt agrest z polskiego sadu

Po kilku miesiącach nieobecności wróciłam, więc przydałoby się kilka wyjaśnień. Klasa maturalna, tak. To chyba wystarczy. Chciałabym też zacząć wszystko od nowa z tym blogiem, kontaktami z Wami, recenzjami... Może by tak zacząć wszystko od nowa?
Ten moment, kiedy planujesz nie brać nic nowego, ale znajdujesz w dziale nabiału serek albo raczej jogurt typu greckiego (o czym, o dziwo, widnieje informacja jedynie w składzie) o smaku, który pojawił się więcej niż miesiąc wcześniej (najdalej na wiosnę), a ty go jeszcze nie jadłeś/aś. No i ta wyższa ilość białka, dzięki czemu nie zjesz mięsa (ewentualnie jego mniejsza ilość), za którym przecież nie przepadasz. Mówiąc łagodnie. To przekonuje, czyż nie?




czwartek, 16 marca 2017

Nestle, Princessa Dark Cherry

Nowości ciąg dalszy... Na dzisiejszym celowniku kolejna z rodziny Princessa spod matki Nestle niczym uosobienie piękna i łagodności, delikatności małej księżniczki, która rzekomo miała być w Rossamnnie (byłam w około czterech, bezskutecznie), a znalazłam ją dopiero w Złotych Tarasach bok siostry z dodatkiem w postaci pomarańczy. Tamta mnie niespecjalnie zainteresowała, po prostu słabo wspominam to połączenie.



czwartek, 9 marca 2017

Haps! Kuleczki zbożowe o smaku czekoladowym i w białej czekoladzie

Miłośniczka płatków czy też nie, to promocja - konkurs z nagrodami przyciągnęły mnie do ponad pół kilowych paczek chrupek śniadaniowych zwanych płatkami. Drugim powodem ich kupowania była ulubiona gra na urządzenia z Androidem, mianowicie Angry Birds będące bohaterami zarówno gry jak i filmu, który te oto produkty miały promować. Kupa czasu minęła od premiery w kinach, ale promocyjne słodycze, choć w mniejszych ilościach, utrzymują się w sprzedaży. Nawet widziałam w jednej z gazetek sklepów mniejsze, bodajże 450 g, opakowania.  
A ja wciąż czekam na moją nowiutką, zapewne wielobarwną pościel z bohaterami ulubionego pożeracza czasu na ulubiony system telefonu. Ciekawe kiedy przyjdzie... Może gdy już opublikuję ten post?


niedziela, 5 marca 2017

Mleczny Start napój zbożowy pistacjowy

Ostatnio wkraczanie na rynek nowości jest odwrotnie proporcjonalne do mojego głody cukrowego. Krótko mówiąc, raz mam ogromną ochota na słodycze, innym razem nie mam jej wcale. Czasami wolę coś sama upiec, a przyjaciołom z półeczki (jakkolwiek to zabrzmi) przedłużyć życie. Nie wszyscy mieszkają w tej same, ponieważ produkty śniadaniowe przebywają na dole. Dlatego też recenzję zbożowego napoju o (podobno) pistacjowym smaku piszę po około trzech miesiącach od jej przybycia na rynek.  



sobota, 4 marca 2017

E.Wedel, krem wedlowski Karmellove!

Kwintesencją dzieciństwa do tej pory są wszelakie kremy nie- i prawdziwie czekoladowe. Sama zajadałam je kiedyś ze smakiem, kanapka po kanapce, rzadziej łyżeczką. Wielokrotnie próbowałam oddzielić brązową część od nienamacalnie białej, niestety bezskutecznie, gdyż ta ciemniejsza zabarwiała wszystko nie dając za wygraną. A co jeśli Wam powiem, że powstał już niejeden krem barwy śniegu (a przynajmniej niewiele od niej odbiegającej), a na dodatek na podstawie czekolady? Wedel znów wyszedł naprzeciw fanom jego produktów w związku z czym latem pojawiły się dwa warianty smarowidła: czekoladowy i karmelowy. Przeciwieństwa się przyciągają czy jakoś tak, ale to chyba nie odnosi się do tych produktów.


środa, 1 marca 2017

Varena, serek twarogowy: biała polewa i maliny, mleczna polewa i orzechy laskowe

Jaką ja miałam niebywałą ochotę na twarożek, dokładniej słodki twarożek w formie batonika oblanego - najlepiej - czekoladą. Wiedziałam (już, chyba) wtedy o lidlowskich nowościach, na które natknęłam się później w przecenie (i jak u nie brać?). Swoją drogą niekoniecznie dobrze tak kupować z powodu przypuszczalnych problemów gast... Reakcje nie wchodzą w część tego posta. No, nieważne. 
Dostępne tam są tylko dwa warianty - w białej polewie z malinami oraz w mlecznej polewie z orzechami laskowymi. Podczas gdy drugi można by porównać do klasyki, to drugi jest rzadziej spotykamy. 

niedziela, 26 lutego 2017

Bambus, Raw Energy: Cocoa & Cocoa Beans

Surowe słodycze? Ale jak to możliwe? A no tak, możliwe. Istnieją na świecie rzeczy, które się fizjologom nie śniły. Albo jakoś tak. Poniższego batona raczej nie zaliczyłabym do słodyczy z powodu jego naturalności, albowiem stworzono go z owoców z orzechami. Słodycze kojarzone są głównie z czymś z dużą ilością tłuszczy i cukrów, a tego o dzisiejszym bohaterze raczej powiedzieć nie można. Raw, czyli surowe. Coś innego, lepszego? Przyznam, że nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim wyrobem. Ten był pierwszy, ale czy ostatni? Wiem o istnieniu pięciu smaków (razem z tym) - marakuja i kokos, jabłko i cynamon, morela i nerkowce oraz kokos i kakao. Pojawiły się skrajnie niedawno, doskonale pasują do mody panującej na wszelakie diety, bycie fit i tym podobne. Tak, dieta raw istnieje, ale jest niemożliwie trudna. Kto długo wytrzyma na surowych produktach, bez gotowania?