niedziela, 11 września 2016

I.D.C. Polona, Góralki malinowe

Dziś miał być przepis, ale zastanawiam się czy nie będę ich dodawała co drugą niedzielę, bo nic szczególnego w związku z gotowaniem nie robię. Musze skupić na nauce i reszcie... A przechodząc do właściwej części notki...
Nowe Góralki, ktoś chętny? Czy to będzie kolejne rozczarowanie marnymi wafelkami spod zmienionej niegdyś nazwy czy jednak zdołają powrotnie zwrócić na siebie uwagę ,,Smakiem po brzegi"? Pamiętam cytrynową edycję sprzed dwóch lat, która się naprawdę zachwyciłam. Tamta wersja smakowała mi jako jedyna poza wariantem z orzechami laskowymi. Mało tego, mogłabym ją nazwać boską. Bosko orzeźwiającą. Dorwałam ją raz, a potem nigdy więcej nie widziałam. Rok temu limitka stała się truskawka. Paskudna podróba truskawki, o której przeczytacie tutaj. Tego lata marka zaskoczyła nas kolejnym owocowym wydaniem, mianowicie malinowym. Tylko pytacie - co z tego wyszło?


Różowy kojarzy mi się z małymi dziećmi ubranymi w sukienki tego właśnie koloru. Szczelnie ta dziewczynka została plastikiem z grafiką ze średniej półki, przedstawiającą góry latem (brak ośnieżonych szczytów), sztucznego, jednakże treściwego wafla obficie przełożonego zaskakująco różowym kremem, oblanego porządnie czekoladą po bokach, ubrana. Dodatkowo dwie dorodne maliny na dole opakowania sprawiające wrażenie świeżych. Szkoda, że jakoś nieszczególnie pasują do reszty.


Jak to mam w zwyczaju, najpierw poniuchałam bohatera. Wyczułam truskawki rodem z przesyconego chemią pola. Cóż, niesamowicie pyszna zapowiedź nadchodzącej katastrofy. Polewy (nie prawdziwej) czekoladowej było tyle, co kot napłakał. Dodatkowo, topiła się w krótkim czasie, po chwili nic już nie zostawało na języku, ale nie była najgorsza. Pięć warstw cienkich, aczkolwiek dobrze chrupiących, delikatnych wafli skrywało między sobą krem bladoróżowego koloru. Wzór drobnej siateczki pozostał na nim po współtowarzyszach. Hojna ilość nadzienie nie szła w parze z jakością zgodnie z zapowiedzią aromatu na początku. Kwaskowata masa była nagannie tłusta, sztucznie margarynowa, acz posiadały minimalny pierwiastek malinowego (po)smaku. 


Kolejna limitowana wersja (już i tak) nadzwyczaj niesmacznego wafla niedługo zniknie ze sklepowych półek, więc (nie) musicie się spieszyć. Nie ma do czego. Nad kupnem następnej limitki od tej firmy się zastanowię, bo nie cierpię uczucia zawodu (nie tylko) na słodyczach. Cena skusi pewnie niejednego, ale nie każdy zwraca uwagę na jakość (która tutaj była więcej niż kiepska) i skład (który z kolei taki najgorszy nie jest, ale nie ma czym zabłyszczeć).

Skład i wartości:
Znalezione: Żabka
Cena: 0,99 zł (promocja)
Ocena: 1/6

19 komentarzy:

  1. nie są złe ale rewelacja to to nie jest, jednak z wszystkich Góralek to ten chyba najlepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy? Ty Tak na serio? :O To właśnie jeden z najgorszych! Przesiąknięty chemią ponad poziom...

      Usuń
  2. szkoda, może rzeczywiście dobrze, że już ich nie będzie

    OdpowiedzUsuń
  3. Do góralków mnie nie ciągnie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I powinnaś się z tego cieszyć. Po ostatnim razie mnie też nie.

      Usuń
  4. W ogóle Góralki już nam nie smakują tak jak kiedyś i nie wiemy czy nam się smaki zmieniły czy jakość wafelków się popsuła :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie jadłam Góralków, w żadnej wersji. Muszę to zmienić, ale po owocowe wersje jakichkolwiek wafli na pewno nie sięgnę - za bardzo kojarzą mi się z YogoWaffers, które w podstawówce jadłam i były okropne. Fuj. Jak wafle, to czekoladowe, mleczne, orzechowe, śmietankowe, kokosowe lub waniliowe - klasyka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Malina nową truskawką? Czemu mnie to nie dziwi. Nawet na nią nie spojrzałam w sklepie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Próbowałam ich raz (niedawno), ale to wystarczy, aby stwierdzić, że o dziwo sam smak nawet mi przypasował. Nie wiem jednak czy miałam jakąś felerną wersję, bo kremu było mało, a sam wafelek był nad wyraz suchy i zupełnie nie przypominał Góralków :(
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jadłaś lepszą ich podróbkę i się pomyliłaś? :D

      Usuń
  8. Obok wafli z owocowym nadzieniem zawsze przechodzę obojętnie, bo zawsze są mega sztuczne w smaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich wersja cytrynowa byłaś nadzwyczaj smaczna jak na Góralki.

      Usuń
  9. Nie jadłam i teraz wiem, że dobrze zrobiłam ;) Wszelkie wafle wolę w bardziej mleczno-orzechowo-kokosowo-czekoladowych smakach:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna recenzja, ja w ogóle nie lubię większości sklepowych słodkości wolę coś sama zrobić w domu

    OdpowiedzUsuń
  11. nie znoszę tych wafelków,fuj,sama chemia w smaku:(

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię góralki ale malinowe oj nie

    OdpowiedzUsuń

Jeśli Ci się podobają przepisy - skomentuj. Bądź na bieżąco - obserwując bloga!
Spam jest ignorowany i usuwany.

Ritter Sport Macadamia

Jakoś nie bardzo wiem jak zacząć tego posta, chociaż słowa same nasuwają się na klawiaturę. A co dokładnie? Boli mnie fakt wczorajszego (c...