sobota, 24 października 2015

Krem czekoladowo-kokosowy z tofu


Jakiś czas temu kupiłam Tofu w promocji, kompletnie nie wiedząc jak go wykorzystać. A kto je próbował - wie, że ma taki specyficzny smak do nieopisania. Odpowiednik wegańskiego sera jak to niektórzy go określają.

Składniki:
ok. 50 g tofu
100 ml napoju sojowego
20 g wiórek kokosowych
10 g kakao
słodzik (cukier, syrop klonowy lub w wersji niewegańskiej - miód)

Wszystko zblendować i posłodzić do smaku. 
Prawda, że łatwe? ;)

9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze mam problem z tofu i brak pomysłów. Teraz już wiem co sobie przyrządzę! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To ciekawe rozwiązanie. Wydaje mi się, że krem wychodzi dość zapychający? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy zapychający... Nie zaprzeczę, bo również mi się tak wydaje. A gdyby zjeść go na raz to już na pewno.
      Ja go używałam do kanapek. :D

      Usuń
  4. Kakaowe tofu… Kurczę przerabiałam w podobny sposób twaróg, teraz pora na tofu jak widać. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ja robiłam sobie bardzo podobny krem tylko, że bez kakao... tyle że ja go zjadłam na deser w kubeczku i większą porcję zdecydowanie. A mogłam go zrobić w mniejszej i na kanapki, ale ja oczywiście jestem inna xDD Kupiłam tofu wtedy w promocji w kaufie, jeszcze w wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie Tofu i inne produkty sojowe są drogie, dlatego jak juz kupuję to przeważnie w promocji. ;)

      Usuń
  6. Super przepis! Na pewno kiedys wypróbuję! ;D
    http://julia-skorupka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Od jakiegoś czasu mamy wstręt do tofu, bo ostatnio trafił nam się felerny egzemplarz i smakował... dziwnie... :P Dlatego krem wolałybyśmy bez niego :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli Ci się podobają przepisy - skomentuj. Bądź na bieżąco - obserwując bloga!
Spam jest ignorowany i usuwany.

Luximo Premium, czekolada mleczna z orzechami pistacjowymi i karmelizowanymi orzechami laskowymi

Ten moment, kiedy przechodzisz obok "koszy" (bo jak nazwać te ciągnące się przez pół sklepu nieregały?) i jeden blisko kasy jest...