wtorek, 5 września 2017

Jogurt Protein : truskawkowy, gruszkowy, bananowy

Wbrew pozorom mleko i jogurty nie mają w sobie dużo białka uwzględniając jego ilość na 100 g produktu. Cóż, nie każdy nabiał stanowi fantastyczne źródło protein. Tym bardziej ich dosładzane wersje. Jakkolwiek naukowo by to nie zabrzmiało dążę do tego, że brakowało mi na rynku spożywczym czegoś, co Wam dzisiaj przedstawię. Otóż ze względu na wzrastającą populację fit i ogólnie zdrowo odżywiającego się społeczeństwa, kolejni producenci wprowadzają do sprzedaży artykuły z (nie) rzekomo zwiększoną ilością białka. Jestem w tej kwestii jak najbardziej za nimi.



Biedronka chyba najbardziej lubi wdrażać nowości do swojego asortymentu. Te trzy jogurty pojawiły się kilka miesięcy temu w trzech oklepanych (no, może po za jednym) smakach. Każdy ubrany w klasyczną czerń z fragmentami owoców na wieczku i całą ich postacią na samym kubeczki. Informacja o podwyższonej zawartości białka rzuca się w oczy już z pierwszym spojrzeniem.

Truskawkowy



Jako pierwszego wybrałam mój były ulubiony owoc, czyli czerwoną a la bonbkę. Do samej różowej barwy zastrzeżeń nie miałam, ale zapach wzbudził moje uśpione obawy. Woń pierwszych, wiosennych truskawek zaczynających dopiero pojawiać się w sklepach wcale nie uspokajała. Ich jakość jest w końcu znana. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że tam znalazły swoje miejsce, także w postaci małych kawałków. Smak w porównaniu do konsystencji wypadł niezwykle blado. W odpowiednio rzadkiej masie sztuczność przekroczyła swój dopuszczalny poziom zdecydowanie poza miarę. I nie chodzi tutaj o posmak silnie wyczuwalnego białka w proszku, który spełnił swe zadanie, czy mikro pesteczki. Wszystkiemu winna była przesadna sztuczność słodzików. W wyniku czego połączenie ich z truskawkami było fatalnym pomysłem. Nawet mleczność przypominająca zmiksowane owoce lata z mlekiem nie pomogła.



Na początku zaznaczę, że to był najgorszy jogurt z całej trójki (i z jedzonych przeze mnie w tym roku). (Być może) wracając do kolejnych w tum poście przedstawionych, powyższy nifdy więcej nie wyląduje w moim koszyku czy wózku. O wiele za wysoka dawka sztuczności jak na jeden raz, odwrotnie proporcjonalna do zawartości truskawek.

Skład i wartości:

Ocena: 2/6

Gruszkowy



Po przednim wariancie straciłam ochotę na próbowanie biedronkowych jogurtów proteinowych. Jak widać, nieefektywnie. Gruszka bowiem mnie zaintrygowała tak rzadko spotykanym smakiem w takich produktach nabiałowych.  Szkoda by było nie skorzystać z opcji spróbowania tego smaku póki nadal jest dostępny. Powiało chłodem jesienią, a mi na myśl przyszły soczyste, dawno one dojrzałe. Takie mięciutkie, których nie trzeba wcale gryźć - wystarczy jedynie zanurzyć zęby w delikatnym wnętrzu. I to właśnie ich aromat unosił się nad pojemniczkiem.




Konsystencja w tym wypadku wypadła nieznacznie lepiej. Zamiast jogurtu w jednym z pierwszych stopni rozrzedzenia otrzymałam gładką masę pozbawioną jakichkolwiek kawałków owoców. No, może zaledwie jakieś strzępki. Gęstość zatem pokazała siebie z tej lepszej, jaśniejszej strony. Przy tym spotkaniu słodziki nie zepsuły smaku, wręcz go poprawiły. Słodycz skomponowana ze smakiem gruszek była odpowiednio wyważona.



Faworytem moim ten produkt nie został, ale stawiam go na drugim miejscu. Ewentualnie na pierwszym, egzekwo z poniższym. Urzekła mnie ta gruszka, naprawdę. Nie przywiązuję jakiejś uwagi do nabiału z tym owocem, niewiele takich jogurtów znalazłam. Ten z pewnością mnie kupić, choć do spektakularnego mu daleko.

Skład i wartości:

Ocena: 4-5/6

Bananowy



Gruszkowa wariacja obdarowała mnie nadzieją na wariant bananowy. Znów banalny smak, ale z drugiej strony to moje ulubione owoce. Najlepsze są dorodne (czytaj: żółto-złote z czarnymi plamkami na skórce). Najsłodsze, po prosto kocham (a co dopiero z czekoladą!). I taki oto zapach przywitał mnie po otwarciu kubeczka. Tutaj konsystencja utożsamiała się z serkiem homogenizowanym, nie była już tak rzadka jak przy poprzednich spotkaniach. Jeśli o bananowe części chodzi to na upartego można ich szukać, ale jogurt posiada ich raczej mało. Gdzieniegdzie, prawie wcale. Białkowa mączność daje o sobie znać bardziej niż poprzednio, ale słabiej aniżeli w truskawce.



Nie dałam rady pokochać go tak jak same banany, aż tak bardzo nie było czego. Zjechać tez go nie mogę, ponieważ trzyma formę, odpowiednią konsystencję i smak, w którym słodziki nie przejmują kontroli nad całością. Bez zastanowienia wrócę kiedyś do niego razem z gruszkową opcją, jednakże truskawkowa nie zawita więcej w mojej lodówce. 

Skład i wartości:

Ocena: 5/6

Znalezione: Biedronka
Cena: 1 zł z kawałkiem

16 komentarzy:

  1. Nie widziałam nigdzie tych jogurtów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej nie zwróciła uwagi w Biedronce, ponieważ tam tylko się znajdują. ;)

      Usuń
  2. Nie przypadły mi do gustu te jogurty

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam, ale ja bardzo rzadko kupuję jogurty - naturalne i greckie owszem, ale smakowe robię sama :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie truskawkowy baaaardzo smakował - jak typowy jogurt truskawkowy, tylko gęstszy i nieco bardziej proszkowy. Może do słodzików się już przyzwyczaiłam ;) Gruszkowego nie jadłam, a banan tyłka mi nie urwał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś spróbowała gruszki daj znać, bo z tego co widzę, to odwrotnie nam smakowały. ;-;

      Usuń
  5. Te oceny przekonują mnie, że dobrze robię wybierając jogurty naturalne ^_^

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jadłam tych jogurtów, zresztą częściej sięgam po naturalne i dodaje do nich świeże owoce. Jakbym miała kupić, któryś z powyższych to wybrałabym gruszkę albo banan, bo truskawkowych nie znoszę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jogurty nie są w moim guście, ale amatorów znajdą ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie przepadam za słodkimi czy też proteinowymi jogurtami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na gruszkę może i bym się skusiła :D

    OdpowiedzUsuń
  10. widziałam je, ale jakoś wolę zwykły jogurt naturalny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może spróbuję, chociaż najczęściej nie kupuję smakowych jogurtów, wolę naturalne do których dodaję owoce lub orzechy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tych produktów, do mnie w ogóle nie przemawiają, na pewno nie będę próbowała

    OdpowiedzUsuń
  13. Jadłyśmy tylko gruszkowy i był smaczny ale jakoś na inne smaki nie mamy ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli Ci się podobają przepisy - skomentuj. Bądź na bieżąco - obserwując bloga!
Spam jest ignorowany i usuwany.