czwartek, 27 lipca 2017

Vitanello, masło orzechowe

Jako miłośniczka masła orzechowego to mogę dodać na swoją listę tychże smarowideł, które w swoim życiu już przetestowałam. Cieszę się z powodu pojawiania się na rynku coraz większych ich ilości spod różnych firm. To chyba dzięki fali fit stylu życia, społeczeństwa,, które pragnie zmienić swój system odżywiania. Nie narzekam, poniekąd mi to na rękę. Zawsze łatwiej kupić masło orzechowe, aniżeli zrobić samodzielnie w domu. Niemniej jednak nie neguję tego, ba, planuję w najbliższym czasie sama takie zrobić pewnym sposobem. Jeśli już chodzi o kupowanie takiego kremu, trzeba zwracać uwagę na skład mówiący wiele o produkcie. Ten przekłada się na jakość zawartości słoiczka.



kremowe

Słoik zgodnie z większością takich produktów w kremowym stylu przybiera niebiesko-granatową barwę miejscami - tak, zakrętka i fragment etykiety. Grafika ogólnie nie porywa pewnej części ciała, ale za to pokazuje się od strony stonowanej, raczej beżowej barwy. Nawet sama zawartość ją przypomina patrząc z zewnątrz. Wewnątrz jednak oczom ukazuje swoje jasno-brązowe wnętrze i delikatny zapach fistaszków. Konsystencją przypomina, o dziwo, małej gęstości jogurt. Takiej kremowości się nie spodziewałam, zupełnie jak masło orzechowe rozpuszczone już na ciepłej owsiance. Jeśli o smak chodzi to jest on raczej mało wyraźny, gdyż orzeszki nie zostały uprażone. Słodycz wychodzi na przód z dozą fistaszkową, a jakiejkolwiek soli (chociażby niewiele znaczącego pierwiastka) praktycznie brak.



Nigdy, przenigdy jak dotąd nie spotkałam się z masłem orzechowym, które byłoby tak rzadkie. Nie przelewa się przy przechylaniu słoika, ale ów konsystencja jest w pewien sposób wspaniała. Naprawdę brakuje mi tutaj czegoś słonego i pewnie z tego względu nie postawię kolejnym razem na ten wariant. Ciekawa jestem jak ma się sprawa z wersją zawierającą kawałki orzeszków.

Skład i wartości:

Ocena: 5/6

z kawałkami orzechów



Czerwona nakrętka budzi cieplejsze odczucia wraz z nadzieją na lepsza wersję smakową. W końcu ten kolor należy do kategorii ciepłych barw. Kolor zawartości słoika także nie ulega zmianie. Z resztą kawałeczki orzechów nierzadko uprzyjemniają jedzenie. Tych jest mnóstwo, pływają w gęstej, nielejącej się masie fistaszkowej. Drobno poszatkowane, dokładnie takie jakie powinny być. Cukier z solą mają odpowiedni wpływ na całość, która smakuje znacznie lepiej niż w poprzedniku. Z tej strony wypada o wiele lepiej, nie widać potencjalnego niedopracowania. Brak czynności, czyli uprażenia orzeszków ziemnych, nie przeszkadza wcale - tutaj idealnie pasuje. Tłuszcz nie oddziela siebie od jasno-brązowej masy jak w niektórych produktach, tylko mylnie wygląda jakby znajdował się tu w dużej ilości. Co więcej, wymieszany.



Tak rzadkich maseł do tej pory nie spotkałam. Z łatwością dają się nabierać samą łyżeczką, a z rozsmarowywaniem nie ma żadnych problemów. Porównując je do ich odpowiedników z lidlowskiej półki to wolę te od niemieckiego supermarketu. Pierwszego z powyższych nie mam zamiaru kupować nawet w odległej przyszłości (co nie znaczy, że jest gorsze od Felixa, wręcz przeciwnie). Owszem, zjadłam je razem z mamą (tylko my w domu jemy takie produkty, pomijając gości), ale ani trochę nie urwało tylnej części ciała. Przynajmniej cena całkiem przystępna.

Skład i wartości:


Znalezione: Biedronka
Cena: 9,99 zł

17 komentarzy:

  1. Cena rzeczywiście przystępna, a masło ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się to, ze masło nie jest słone. Niedawno jadłam wersję z Lidla, którą moi rodzice przywieźli z Austrii i nie byłam w stanie jej przełknąć. Szkoda zaś, że orzeszki nie są podprażone. Lubię ten ich wyrazisty smak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam tego masełka, ale zapowiada się bardzo ciekawie i smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jadłam to masło w wersji crunchy :) Bardzo mi smakowało, bo lubię takie masła o bardziej płynnek konsystencji :) Może niedługo skuszę się też na to kremowe, choć ja jednak wolę jak coś chrupie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Oba masełka bardzo nam smakowały :) A kremowe najbardziej co dla nas jest nowością, bo zawsze wolałyśmy wersję z kawałkami orzechów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem bardzo ciekawa, czy jest to ten sam producent, który dostarcza je dla Lidla - etykiety podobne, składy także... Ja unikam w dalszym ciągu maseł z dodatkiem cukru i soli oraz innych takich, ale trzeba przyznać, że jest ich tu niewiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, ze to nie ten sam producent, skoro różnią się smakiem od lidlowskich. Pewności jednak nie mam.

      Usuń
  7. Również bardzo lubię masła orzechowe. Masz rację, że jest ich coraz więcej. Nie jadłam ani tego z Biedronki, ani z Lidla - skład przypomina mi skład masła z tygodnia amerykańskiego a tamto (jedzone kilka lat temu), nie przypadło mi do gustu - było zbyt słodkie. To, ze orzeszki nie zostały podprażone dla mnie nie jest wadą - sama kiedy robię masło, to nie prażę orzeszków, ale podprażone masła też są smaczne (o ile nie są podprażone) ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja lubię to masło z kawałkami orzechów. Szczerze to chyba wolę te rzadkie, łatwiej posmarować nim chlebek ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja masło orzechowe robię sama:) Jest gęste i z kawałkami orzechów, bo mam słaby blender ale mnie taka konsystencja odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj ja nie kupuję orzechowych maseł jakoś mam problem by je dokończyć

    OdpowiedzUsuń
  11. mm już bardzo dawno temu nie jadłąm masłą orzechowego ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię te masło orzechowe ;) Bardzo lubię naleśniki z masłem orzechowym i bananami :) Pychotka. Jadłem ostatnio ten masło orzechowe i jak dla mnie to te masło jest bardzo pyszne.

    Pozdrawiam,
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę je w końcu przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki za tą recenzję, bo ostatnio właśnie zastanawiałam się nad zakupem tego produktu i chyba kupię to z czerwoną nakrętką. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam masło orzechowe i już :-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli Ci się podobają przepisy - skomentuj. Bądź na bieżąco - obserwując bloga!
Spam jest ignorowany i usuwany.

Ritter Sport Macadamia

Jakoś nie bardzo wiem jak zacząć tego posta, chociaż słowa same nasuwają się na klawiaturę. A co dokładnie? Boli mnie fakt wczorajszego (c...