poniedziałek, 26 września 2016

E. Wedel, WW

Tak wiele nowości, tak mało czasu na spróbowanie wszystkiego. Nowość ta kupiła pod koniec roku szkolnego, a od tamtej pory do moich zbiorów doszło kilka(naście) sztuk nowych słodyczy. Wedel to, Wedel tamto. Nie wiem czy to od przejęcia firmy czy po prostu postanowili więcej pracować, ale ciągle wydają coś nowego. Kremy, czekolady, batony... Z ostatniej kategorii przedstawiam Wam WW, czyli słodycz wzorowaną na KitKat i Star Wars. No, komu ta postać Wargrorra nie przypomina Darth Vader'a z Gwiezdnych Wojen? 


Czy taka znów nowość? Może nie do końca, skoro swój debiut na rynku miała ponoć wiosną, ale limitowanej edycji pominąć nie mogłam (w publikacji, tym bardziej, ze ją zakupiłam). Atrakcyjne opakowanie w moich ukochanych, ciemnych kolorach skutecznie przyciąga wzrok bez najmniejszej, nudnej części. Nie rozumiem do końca nazwy. Co niby ma oznaczać WW? Trzeciej litery do początku adresu strony internetowej zabrakło.



Białego wariantu WW nie próbowałam, ale czy w przyszłości dam mu szansę... nie mam bladego, ani zielonego pojęcia. Wiem jedynie, że ten baton niesamowicie wyglądem wskazuje na mojego ulubionego KitKat z białym kremem zamiast kakaowego i ciemną czekoladą w miejsce mlecznej. Natomiast forma pozostała niezmieniona.



Miałam trochę obaw przed spróbowaniem. Nie zwróciłam wystarczającej uwagi na rodzaj czekolady, bowiem tuż przed konsumpcją okazało się, że nie jest mleczna. Koncepcja dobra, bo pomysłowa - cztery małe batoniki w jednym, dużym, które łatwo oddzieliły się od siebie. O dziwi, były... delikatne? Czekolada z początku też całkiem smaczna, z dołu w mniejszej ilości, ale z pozostałych stron też nieobdarzona hojnie. Najpierw pokazała goryczkę, by potem gdzieś ją z tyłu zostawić zastępując mdłą słodyczą. Co gorsza, plastelinowy posmak pojawił się ni stąd, ni zowąd. Śmietankowy, przyjemnie tłusty oraz subtelnie słodki krem nie dał z nim rady wygrać, ustąpił. Cienkie wafelki również nie pomogły, ale chociaż zachowały chrupkość wymieszaną z naturalnością.



W pierwszej chwili byłam tym wyrobem zachwycona. Podobno to pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Chwila ta minęła niespodziewanie szybko, ponieważ cukier włączył się do zabawy, a czekolada nie chciała się gładko rozpuścić zachowując gorzki pierwiastek. W tamtym momencie sztuczność mi przeszkodziła, ale nie znoszę wyrzucać, marnować jedzenie, więc z nim skończyłam. Raz na zawsze.

Skład i wartości:
Znalezione: Lewiatan
Cena: 1-2 zł
Ocena: 5/6

Następny post pojawi się dopiero w piątek lub w sobotę... w październiku. To będzie ciężki tydzień (szkoła - matura, nauka, lekcje, nadrabianie materiału...). Trzymajcie kciuki, bo wrócę ze zdwojoną siłą.

28 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że WW jest wedlowskie ;) Przeraża mnie troszkę ta czerń czekolady. Fajnie, że czekolada miała miły gorzkawy posmaczek. Może spróbuję tej opcji, gdy gdzieś ją ujrzę w sklepie ;) Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wafelki WW pamiętam jeszcze z przedszkola - na długo przed pojawieniem się KitKatów w Polsce i upowszechnionego Internetu, więc tu powstaje spór, co było pierwsze: kura czy jajko :P Moim zdaniem WW było pierwsze - to klasyczne, z żółtym tłem. Uwielbiałam je szamać w przedszkolu, muszę kupić, żeby sobie przypomnieć smak :D Nie widziałam nigdzie tego gorzkiego kolegi, ale na pewno by mi smakował - chyba że ta sztuczność powaliłaby mnie na kolana :D

    OdpowiedzUsuń
  3. zupelnie do mnie nie przemawia w ciemnej wersji

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś jadłam wersję klasyczną, jednak nie pamiętam, czy smakowała mi czy nie.. wersja gorzka byłaby ciekawa, gdyby czekolada była lepszaj jakości ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany jak ja dawno już nie jadłam tych wafelków

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze wersje deserowe popularnych słodyczy smakują nam bardziej ale w tym przypadku jednak klasyczny mleczny wafelek zaskarbił nasze serduszka :-P Może za bardzo oczekiwałyśmy po nim Grześka ?;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Straaaasznie podoba mi się opakowanie, więc w sumie sama się sobie dziwię, że jeszcze go nie spróbowałam :D Fanką mlecznej wersji nie jestem, ale deserowy/gorzki Wedel ma, z tego co pamiętam, to "coś" :>

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś się zajadałam WW, ale teraz straciłam zaufanie do Wedla.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze tego nie próbowałam, ale po Twoim wpisie będę poszukiwać w sklepie, bo jednak z Wedla słodycze są ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa... Szkoda tylko, ze do tak wielu produktów dodają koszenilę.

      Usuń
  10. WW to ulubiony baton mojego narzeczonego:)

    OdpowiedzUsuń
  11. WW jeden z takich batoników dzieciństwa! :D Ciemnej wersji jeszcze(!) nie próbowałam. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wczoraj, gdy byłam głodna, średnio raz w przerwie na reklamę pojawiała się reklama WW... Ach, jaką ja mam ochotę na tego batonika!
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten baton jak dla mnie jest najlepszy w wersji mlecznej. Nie lubię gorzkiej czekolady :D
    Anonimoowax - Klik

    OdpowiedzUsuń
  14. Tej wersji nie jadłam...ale...pamiętam, że w dzieciństwie bardzo lubiłam tę żółtą odsłonę batoników WW :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przepadam za batonikami. Przypomina trochę kitkata.

    OdpowiedzUsuń
  16. pamiętam kiedyś były bardzo modne

    OdpowiedzUsuń
  17. Klasyczne żółte batoniki WW nawet lubiłam, ale ciężko je teraz dostać. Tego jeszcze nie spotkałam, ale z tego co u Ciebie czytam to widzę, że nie warto próbować

    OdpowiedzUsuń
  18. Sama jestem ciekawa smaku! :)
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. a ja myślałem, że tyo WW to w ogóle przestali produkować :D

    OdpowiedzUsuń
  20. ciekawie się prezentuje :)chociaż ten posmak cukru i połączenie smakowe raczej mnie nie przekonuje. także nie dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  21. pamiętam je z dzieciństwa! ale w postaci batoników :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ooooo całkiem zapomniałam o istnieniu WW :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Nowe reklamy Wedla są tak beznadziejne a w nowych czekoladach tak przebija smak spirytusu, że wszystkie produkty tej firmy poszły dla mnie w zapomnienie:P

    OdpowiedzUsuń
  24. jak byłam mała to podobne jadłam :D

    OdpowiedzUsuń
  25. nie jadłam, ale fakt wygląda super, w sumie nawet nie widziałam go w sklepach.

    OdpowiedzUsuń
  26. Klasyczne WW to smak mojego dzieciństwa. ^^

    OdpowiedzUsuń

Jeśli Ci się podobają przepisy - skomentuj. Bądź na bieżąco - obserwując bloga!
Spam jest ignorowany i usuwany.

Ritter Sport Macadamia

Jakoś nie bardzo wiem jak zacząć tego posta, chociaż słowa same nasuwają się na klawiaturę. A co dokładnie? Boli mnie fakt wczorajszego (c...